×

Nowości od Rimmel - Pierwsze wrażenie.


Cześć kochani! W piątek kurier przywiózł mi paczuszkę z nowościami od Rimmel. Jest mi niezmiernie miło, że mam okazję przetestować kosmetyki i podzielić się z Wami opinią na ich temat. Bohaterami dzisiejszego postu są mascara Wake me up oraz podkład o takiej samej nazwie. Pomyślicie, jaka to nowość? Przecież ten podkład od dawna jest już w sprzedaży. Nic bardziej mylnego! Producent zapewnia, że kosmetyk wzbogacony został o witaminę C. Co ma zapewniać? Przede wszystkim efekt świeżej, pełnej blasku cery. Ponadto nawilżenie i elastyczność skóry, a także niwelowanie oznak zmęczenia. Czy tak faktycznie jest? Przejdźmy do konkretów.
Na wstępie muszę podkreślić, że jest to jak na razie moje pierwsze, subiektywne wrażenie.




Mój odcień to 100 Ivory. Muszę przyznać, że na pewno nie jest to kolor dla totalnych bladziochów, chociaż jest to najjaśniejsza barwa tego podkładu. Obecnie w moją skórę wpasowuje się idealnie, ale to tylko z tego względu, że jestem już lekko opalona i jestem pewna, że w innym okresie byłby dla mnie za pomarańczowy. Zauważyłam także, że lekko ciemnieje, aczkolwiek nie jest to jakaś bardzo widoczna różnica.

Co mogę powiedzieć po pierwszych dwóch użyciach produktu? Zdecydowanie jest to podkład rozświetlający, idealnie nadający się na wiosnę i lato. Cera dzięki niemu wygląda na naprawdę promienną i wypoczętą. Jednak uważam, że nie jest to kosmetyk dla osób z cerą mieszaną czy trądzikową, bo właśnie przez to, że tak rozświetla twarz, eksponuje także wszelkie niedoskonałości. Co do krycia to jest średnie, dla mnie zdecydowanie za małe, gdyż moja cera jest niestety często problematyczna. Ponadto pięknie pachnie. Dobrze się utrzymuje, oczywiście z małymi poprawkami w ciągu dnia. Lekko nawilża. Na obecną chwilę mogę powiedzieć o nim tylko tyle. Być może polubię się z nim bardziej wtedy, kiedy moja skóra będzie miała "lepsze dni" :D Tak jak już napisałam, zdecydowanie mogę polecić podkład dziewczynom, które mają cerę suchą bądź normalną.


Inne sprawy mają się z mascarą Wake me up. To kompletna nowość w szafie Rimmel. Zawiera witaminy oraz ekstrakt z ogórka i również tak samo pachnie! W zapachu właśnie bardzo przypomina mi pomadki z Miss Sporty, tutaj wielki plus :) Producent pisze, że rzęsy mają być odżywione przez cały dzień, a dzięki precyzyjnej szczoteczce, która dociera do każdej rzęsy osobno - pogrubione, podniesione i rozdzielone bez gródek. 


Osobiście wolę sylikonowe szczoteczki, ale ta jest naprawdę fajna! Ogólnie jestem miło zaskoczona tym tuszem. Ładnie rozdziela rzęsy, wydłuża i prawie w ogóle nie skleja. Nie osypuje się w ciągu dnia, nie rozmazuje się, no i przede wszystkim nie odbija na górnej powiece. Co do tego odżywienia to trudno mi ocenić. Być może po dłuższym stosowaniu zauważę jakieś tam efekty. Myślę, że będę po niego sięgać bardzo często. Dodatkowo ten zapach, mmm przyciąga :D Chociaż zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy są fanami takich woni :)

Podsumowując, w pierwszym wrażeniu nowości od Rimmel u mnie wygrywa mascara, co nie oznacza, że podkład jest zły. Jak wiadomo czasem też pierwsze wrażenie może być mylne, a później produkt staje się lepszy lub gorszy. Ponadto pamiętajcie, że jest to tylko moja subiektywna opinia i nie każdy może mieć takie samo zdanie na temat tych kosmetyków.
Ktoś jeszcze testuje paczkę nowości od Rimmel? Dajcie znać, bo jestem ciekawa Waszych opinii :)
Trzymajcie się cieplutko! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, daje mi to ogromną motywację do dalszego pisania :) Jeśli spodobał Ci się mój post, napisz coś od siebie - zawsze chętnie odwiedzam blogi czytelników.

Copyright © 2016 Chanceleee , Blogger