×

Recenzja tuszu pogrubiającego Sexy Pulp marki Yves Rocher


Witam Was kochani bardzo serdecznie! Nie wiem który to już raz będę przepraszać, ale niestety znowu przez dłuższy czas nic tutaj nie publikowałam. Wszystko to było spowodowane moją przeprowadzką i tym, że przez pierwszy tydzień byłam całkowicie odcięta od internetu oraz rozpoczęciem studiów. Miałam nawet chwilę zwątpienia, czy w ogóle nie poprzestać prowadzenia bloga, jednak stwierdziłam, że sprawia mi to za dużo radości i chciałabym nawet od czasu do czasu coś tutaj skrobnąć. W Warszawie z dnia na dzień podoba mi się co raz bardziej, powoli się tutaj klimatyzuje i nie mam już obaw, że gdzieś się zgubię :D Jednak studia to już nie taka prosta sprawa. Szczerze mówiąc nie zdawałam sobie sprawy, że studiowanie kosmetologii będzie aż tak trudne. Po pierwszym dniu miałam ochotę uciec, jednak wzięłam się w garść i postanowiłam, że muszę dać radę, a na pewno kiedyś mi się to opłaci. 

No ale już nie zanudzając, zapraszam Was dzisiaj na recenzję jednego z moich ulubionych tuszy w ostatnim czasie. W prawdzie posiadam już go ponad rok(tak wiem, że to strasznie dużo, ale zaraz wytłumaczę dlaczego) i nie wiem dlaczego dopiero teraz zdecydowałam się o nim napisać.
Francuska firma Yves Rocher staje się ostatnio co raz popularniejsza w naszym kraju. Miałam już styczność z kilkoma ich produktami i muszę przyznać, że jeszcze na żadnym się nie zawiodłam.


Omawiany przeze mnie produkt jest pogrubiający i faktycznie efekt ten można zauważyć, Ponadto bardzo ładnie wydłuża i nie obciąża rzęs, a także ich nie skleja. Dodatkowo nie odbija się ani podczas malowania, ani co najważniejsze w ciągu dnia, 


Tusz posiada dosyć sporą, włochatą szczoteczkę, za którymi osobiście średnio przepadam. Jednak ta jest całkiem wygodna i nie mam wrażenia, że zaraz wydłubie nią sobie oko :P Produkt przychodzi do nas w dosyć ładnym, fioletowym opakowaniu.
Dlaczego mam go tak długo? Otóż jak można zauważyć na powyższym zdjęciu kolor tuszu to nie jak to zazwyczaj u mnie bywa czarny, lecz granatowy. Dlatego też nie używałam go zbyt często, a tylko wtedy, kiedy miałam ochotę zaszaleć z kolorami. Jednak po jakimś czasie stwierdziłam, że tak naprawdę barwa ta zauważalna jest jedynie z bardzo bliska, z daleka wygląda jak klasyczny, czarny tusz. Czasami jeszcze po niego sięgam, jednak nie jest już tak dobry, jak na początku i zapewne niedługo wyląduje w denku.
Co więcej, produkt ten w regularnej cenie kosztuje ok, 60 zł. Nie wiem czy dalej tak jest, ale ja zakładając kartę Yves Rocher i dokonując pierwszych zakupów otrzymałam kosmetyk za darmo, z tego też ten kolor (akurat nie było czarnego).
Podsumowując, uważam, że jest to produkt godny polecenia i wypróbowania, tym bardziej, że prawdopodobnie nadal możecie otrzymać go całkowicie za free :D Pędźcie do sklepu zakładać kartę i sprawdzić same! 
Na dzisiaj to tyle :) Mam nadzieję, że uda mi się niedługo znowu coś tutaj dla Was napisać. Trzymajcie kciuki i do następnego razu :)

4 komentarze:

  1. Nie miałam nigdy tego tuszu, ale szczotka wydaje się całkiem ok :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie niedawno odebrałam ten tusz w YR i będę testować :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, daje mi to ogromną motywację do dalszego pisania :) Jeśli spodobał Ci się mój post, napisz coś od siebie - zawsze chętnie odwiedzam blogi czytelników.

Copyright © 2016 Chanceleee , Blogger