×

Akcesoria do makijażu


W ostatnim poście pokazałam Wam moje kosmetyki do makijażu. Dzisiaj trochę o tym, czym je aplikuję i ogólnie o akcesoriach, jakich codziennie używam. Pędzli, tak samo jak kosmetyków nie mam przy sobie wszystkich, lecz te ulubione.
Moim hobby już od dłuższego czasu jest wizaż. Staram się ciągle powiększać moją kolekcję pędzli. Wychodzę z założenia, że lepiej odłożyć trochę pieniędzy i kupić jeden, ale naprawdę doby, niż 10 słabej jakości, z których po pierwszym myciu wypadnie połowa włosia. Jak na pewno się orientujecie, pędzle możemy podzielić na takie z włosia prawdziwego i syntetycznego. Te syntetyczne są zdecydowanie bardziej polecane dla alergików. Niestety nie wszystkie kosmetyki lubią z nimi współpracować, dlatego też ja w swoich zbiorach posiadam także te pierwsze. Jak do tej pory nie zauważyłam, aby którykolwiek z nich mnie uczulił. Aby pędzle długo nam posłużyły ważna jest także ich prawidłowa pielęgnacja, ale myślę, że o tym zrobię oddzielny post. Na swoje akcesoria mam przeznaczone 2 pojemniki. Pierwszy na zdjęciu powyżej, którego używam będąc w swoim domu kupiłam rok temu w Biedronce. Drugi mam w Warszawie i jest to po prostu biała doniczka z Ikei.

Zacznę od dwóch przedmiotów, bez których nie mogę się obyć w codziennym życiu:D Jest to pęseta oraz zalotka do rzęs. Nic takiego specjalnego - pęseta chyba z Rossmanna, zalotka kupiona dawno temu w chińskim centrum handlowym, muszę w końcu się zabrać za kupienie czegoś porządnego! 


Do aplikacji pudru używam puszka. Uważam, że dzięki niemu uzyskujemy najlepszy efekt zmatowienia. Mój jest z Inglota, kupiony w dwupaku.


Tego jajeczka używam głównie do korektora, czasem do podkładu. Jest firmy Donegal, kupione za kilka złotych, ale bardzo go sobie chwalę, Oczywiście przed użyciem trzeba go porządnie zmoczyć. Jakoś do kupna Beauty Blendera jest mi nie po drodze :)


Mój ulubiony pędzel do podkładu to Hakuro H50. Wykonany jest z włosia syntetycznego, bardzo miękki. Podkład nałożony dzięki niemu wygląda bardzo naturalnie, a dodatkowo kosmetyk zyskuje na większym kryciu niż nałożony palcami. 


Drugi do podkładu, ale nie tylko, bo czasem używam go też do nakładania różu to Zoeva 122. Również wykonany z włosia syntetycznego, jednak ten jest o wiele mniejszy i już nie pracuje mi się nim tak dobrze.


Ten pędzle to syntetyk z Avonu, z tych pierwszych pędzli, które wchodziły do katalogów, czyli gdzieś już ponad 2 lata temu. Nie ma co tutaj porównywać jakości z poprzednimi, bo moim zdaniem jest słaby. Ale wiecie co, bardzo fajnie nakładam i się nim ten podkład mineralny z Annabelle Minerals. Daje bardzo ładny, naturalny efekt. Czasem używam go też do pudru, ale generalnie ma bardzo nieprzyjemne włosie, nie lubię go i już. 


Hakuro H24 z włosia syntetycznego, przeznaczony do aplikacji różu i bronzera. Nie mam mu nic do zarzucenia, służy mi już kilka dobrych lat i wciąż spisuje się świetnie. 


Inny pędzle do konturowania to syntetyk Zoeva 110. Mały, miękki, bardzo poręczny no i nie trzeba się nim dużo namachać ;) 


Rozświetlacz aplikuję pędzlem Real Techniques setting brush. Włosie syntetyczne, milutkie w dotyku, niezwykle delikatne. Wystarczy muśnięcie, a produkt już jest pięknie zaaplikowany.


1. Maestro 660 - syntetyk do eyelinera i brwi. Ja używam go tylko do tego pierwszego celu, gdyż do brwi moim zdaniem jest zbyt mały i niewygodnie aplikuje się nim. np cień. Niezwykle precyzyjny i przede wszystkim łatwy do czyszczenia ;D 
2. Hakuro H85 - przeznaczony do tego samego celu, co kolega powyżej :) Również syntetyczny, jednak już dużo większy i wręcz odwrotnie, ten wolę bardziej do brwi. 
3. Zoeva 322 - syntetyczny, do aplikacji produktów do brwi. Jest on dla mnie wprost stworzony do tego celu, idealnie ścięty, sztywny i bardzo precyzyjny.


Brwi układam i wyczesuję spiralką Studios Make up 02 - kupioną na targach Beauty Forum.


1. Zoeva 228 - wykonany z naturalnego włosia kozy, przeznaczony do aplikacji i rozcierania cieni. Niezwykle miękki, puchaty, świetnie blenduje.
2. Zoeva 227 - również z włosia kozy, do rozcierania cieni. W sumie jest praktycznie taki sam jak poprzednik, lecz bardziej zbity i wydaje mi się, że lepiej blenduje. 
3. Zoeva 230 - pędzel z włosia kucyka do nakładania cieni. Mała, zbita kuleczka. Świetnie nadaje się także do dolnej powieki. 


Hakuro H80 - również do aplikacji cieni, z włosia naturalnego. Nie jest jednak tak miękki jak Zoeva i bardziej podłużny. 


Hakuro H77 - naturalny pędzel do rozcierania cieni. Niestety nie rozciera tak dobrze, jak te Zoevy, dlatego też używam go albo do aplikacji na całą powiekę, albo do nakładania pudru pod oczy. 


Ostatni już pędzel to Maestro lip. Pędzelek syntetyczny do ust, idealny do torebki, ponieważ się składa i nie musimy martwić się o co, że cokolwiek nam pobrudzi. Bardzo go lubię, niestety jeżeli nie umyjecie go od razu po skończonym makijażu to ciężko go domyć. 

Ciekawa jestem, jak to u Was wygląda, czy używacie pędzli do codziennego makijażu, czy macie jakąś swoją kolekcję :) Dajcie znać! Ja wszystkie pędzle kupuję zazwyczaj na mintishop.pl

6 komentarzy:

  1. Pędzel HakuroH50 całkiem mi się spodobał :) wygląda nieźle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam go kupić, bo naprawdę warto, a w porównaniu z Zoevą nie wychodzi tak bardzo drogo:)

      Usuń
  2. z jajeczka jestem średnio zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że nie jest to jakaś najlepsza jakoś, ale moim zdaniem daje rade :)

      Usuń
  3. z zalotek polecam Inglot lub też Avon (niedocenione zalotki), ponoć z Elite też jest dobra.
    ja posiadam swój mały uroczy zestaw 10 pędzli z serii Sunshade Minerals, również jestem nimi zachwycona.
    a z gąbeczkami znowu zaczynam, kupiłam ostatnio z Ezebra tą najtańszą.. Ale jakoś mnie nie przekonuje :(

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, daje mi to ogromną motywację do dalszego pisania :) Jeśli spodobał Ci się mój post, napisz coś od siebie - zawsze chętnie odwiedzam blogi czytelników.

Copyright © 2016 Chanceleee , Blogger