×

#MASECZKAADDICT: MISSHA - POURE SOURCE CELL SHEET MASK LOTUS FLOWER


Dziś przygotowałam dla Was kolejny post z serii "Maseczkaaddict". Tym razem powiem Wam co sądzę o maseczce w płachcie Missha - Pure Source cell sheet mask Lotus Flower.


Bawełniana maseczka z kwiatem lotosu ma za zadanie oczyszczać i łagodzić twarz, a także dawać uczucie miękkości i nie podrażniać. 

Zawiera składniki aktywne takie jak; kwas fitowy, chitozan, ekstrakt z kwiatu lotosu.

Jej cena to 7,99 zł


A co ja uważam na jej temat?
Włókno bardzo dobrze nasączone substancjami, świetnie trzyma się na twarzy. Rzeczywiście fajnie oczyszcza, a skóra po jej użyciu jest aksamitna i gładka. 
Niestety, więcej na pewno z tą maseczką się nie spotkam. Na drugi dzień na twarzy pojawiły się czerwone krostki w okolicach policzków i nosa. Nie jest to więc produkt dla każdego, mnie po niej wysypało. A szkoda, bo zapowiadała się ciekawie i efekt po był zadowalający. Być może spróbuję innej maski tej firmy, jednak trzeba przyznać, że skład nie jest powalający. 

Miałyście ją kiedyś?


http://chanceleee.blogspot.com/2016/11/konkurs-na-100-obserwatorow-bloga.html

48 komentarzy:

  1. Ciekawe jak u mnie by zadziałała w jakim sklepie ją kupiłaś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ich stronie internetowej, www.missha.pl ;)

      Usuń
  2. Nie słyszałam nigdy o tej masce,ale po twojej opinii no nie zachęciła mnie do przetestowania.
    http://beautybloganeta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama w sobie nie jest zła, no ale te krostki..

      Usuń
  3. O tej maseczce akurat nie słyszałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja gdzieś przypadkowo się na nią natknęłam ;)

      Usuń
  4. Zazwyczaj stosuję tradycyjne maski :) Tej nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej też, ale lubię od czasu do czasu takie w płachcie ;)

      Usuń
  5. Nie słyszałam o tej maseczce ale zapach kwiatu lotosu bardzo mi się podoba, więc chętne wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej uważaj, żeby też nic Ci nie zrobiła :)

      Usuń
  6. O rany jak podrażniła to nie dla mnie :d

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj będę ją omijała na pewno !! ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie na kogoś zadziała dobrze, ale to nie dla mnie niestety ;(

      Usuń
  8. Lepiej będę trzymać się od niej z daleka :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz ją widzę, ale w sumie to dobrze :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Awesome mask! Thanks for sharing sweetie
    Great blog! I'm following you! Follow back? <3
    http://omundodajesse.blogspot.pt

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz ja widze, szkoda, ze nie sprawdzila sie u Ciebie :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że pojawiły ci się krostki po niej :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też nie przekonuje ;-) Składu tylko kawałek ale średnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No skład nie należał do najlepszych :/

      Usuń
  14. Wydawała się ciekawa, ale moja skóra ma skłonności do zapchania się, więc nie skorzystam :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj szkoda, że Cię wysypało po niej :( tej maski akurat nigdy nie mialam ale ogolnie bardzo lubię maski w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale to już nie pierwsza, po której coś mi się dzieje :(

      Usuń
  16. ciekawa maseczka ; ) i ma ładne opakowanie

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie miałam tej maseczki i raczej po nią nie sięgnę... Wiele kosmetyków wywołuje reakcje alergiczne na mojej skórze (szczególnie twarzy), więc nie chcę ryzykować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też tak jest, ale za bardzo lubię testować, dlatego tak się potem kończy :(

      Usuń
  18. Mam bardzo wrażliwą cerę. I na bank u mnie też by coś wyskoczyło ; (

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bym się bała kochana bo tez mam wrazliwą cerę jednak zdjęcia są cudownee ! :)

    http://gabrysiowetestowaniee.blogspot.com/2016/11/myda-naturalne-od-zapach-ciszy-dziaaja.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam jej wcześniej, ale bałabym się jej użyć, że równiez podrażni moją skórę ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ciekawe jak z innymi maseczkami od nich.

      Usuń
  21. brzmi ciekawie, ale szkoda że tak Ciebie uczuliła. obawiam się że mnie też mogłaby ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Odpowiedzi
    1. I lepiej ostatni, chociaż no nie wiadomo, może Tobie by akurat pasowała :)

      Usuń
  23. Nie lubię takich niemiłych niespodzianek na drugi dzień; )

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam z nią styczności ale sama forma ( zamknięcia w saszetce ) już mnie odpycha, szkoda że się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie lubię tego typu maseczki, ale ta no niestety :(

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, daje mi to ogromną motywację do dalszego pisania :) Jeśli spodobał Ci się mój post, napisz coś od siebie - zawsze chętnie odwiedzam blogi czytelników.

Copyright © 2016 Chanceleee , Blogger