×

"Skin coach" Bożeny Społowicz recenzja książki

Książka "Skin coach" Bożeny Społowicz, która premierę miała w lutym tego roku jest niewątpliwie jedną z najbardziej rozchwytywanych pozycji, jeżeli chodzi o kobiety zainteresowane tematyką beauty i blogerki oraz vlogerki urodowe. Ja swoją znalazłam w "naturalnie z pudełka" jednak myślę, że z czystej ciekawości i tak sama bym ją kupiła. Jakie są moje wrażenia po przeczytaniu lektury? Dosyć mieszane.. 
Bożena Społowicz, czyli autorka książki jest(podobno) jednym jak do tej pory skin coachem w Polsce. Ukończyła kosmetologię oraz chemie i technologie kosmetyków. Swoim "coachennicom"(bo tak je pieszczotliwie nazywa" pomaga w doborze odpowiedniej pielęgnacji i zmianie stylu życia w trosce o piękną i zdrową skórę. Niewątpliwie kobieta ta ma ogromną wiedzę, jednak ja do wielu kwestii, które porusza w książce nie jestem przekonana i mam inne zdanie.

Już praktycznie na samym początku podręcznika zauważyłam zdanie, które wprowadziło w mojej głowie zamęt. 
"Nauczyliśmy się wprawdzie, że lepiej nie kupować produktów z parabenami, ale czy wiemy, pod jakimi innymi nazwami mogą się one ukrywać?"
Parabeny to jak wiadomo jedne z najbardziej kontrowersyjnych konserwantów, ale i też najlepiej przebadanych. W dalszej części autorka pisze, jak to bardzo negatywnie wpływają na nasz organizm, jak wiele powodują alergii. Wydawało mi się, że jako kobieta zajmująca się takim, a nie innym zawodem jest na bieżąco z różnymi badaniami jeżeli chodzi o substancje w kosmetykach, a najnowsze badania potwierdzają, że składniki te są bezpieczne, jeżeli nie stosujemy ich w dużej ilości. W jednym czy dwóch kosmetykach parabeny nam nie zaszkodzą, ale już w kilku mogą. Nie można mówić, że kosmetyk, który ma parabeny będzie dla nas zły. 

Podstawowym narzędziem pracy, jak to określa Pani Bożena jest koło skóry, na którym znajdują się 3 obszary - dieta, styl życia i pielęgnacja. Do poszczególnych kategorii przypisuje się odpowiednie punkty w zależności od tego, jak dbamy o naszą skórę. Moim zdaniem to fajna zabawa, ale nie opierałabym się głównie na tym.

Autorka ma podobne podejście do stylu życia jak ja. Zgadzam się w 100% z tym, że dieta jest bardzo ważna, aby nasza skóra była piękna i zdrowa, że spanie 7-8 godzin, a najlepiej zasypianie przed godziną 23 jest niezastąpione jeżeli chodzi o regenerację całego organizmu i z tym, że pielęgnacje powinno wybierać się odpowiedzialnie i z głową, a nie ładować na twarz wszystko, co nam się tylko spodoba z wyglądu czy zapachu. "Im krótszy skład, tym lepiej" - z tym też się zgadzam. 



KREM POD OCZY I DO TWARZY TYLKO NA DZIEŃ?
Skin coach uważa, że nie powinno się stosować na noc ani kremu pod oczy(bo mogą pojawić się opuchnięcia), ani kremu do twarzy. Szczerze pierwszy raz o tym słyszę i nie sądzę, żeby moja sucha skóra wyglądała rano pięknie i świeżo bez użycia tych produktów. Ponadto przecież w nocy skóra wyciąga z kosmetyków najwięcej cennych substancji, dlatego też przecież nakłada się wszelkiego rodzaju sera czy maski. Opuchlizna po kremie pod oczy? Jakoś nigdy nie zauważyłam. 

PO PRYSZNICU CZY KĄPIELI NIE MUSIMY STOSOWAĆ BALSAMÓW 
No rzeczywiście, moja ekstremalnie sucha skóra na pewno by się z takiego odwyku ucieszyła. Jeżeli używamy w trakcie kąpieli mocno nawilżających produktów, to rzeczywiście czasem jest tak, że skóra nie potrzebuje już nic dodatkowego, więc moim zdaniem nie jest to do końca sprecyzowane zagadnienie. 

OLEJE DZIAŁAJĄ NA NASZĄ SKÓRĘ JAK DETERGENTY
Wprawdzie w książce nie ma opisanej stricte metody OCM, natomiast są wzmianki, że nie poleca się do oczyszczania olei, bo działa ją naszą skórę jak detergenty. Dla mnie jest to bzdura. Wiadomo, że nie każda cera lubi się z olejami, poza tym ważny jest dobór odpowiedniego oleju do typu cery, ale żeby miały działać drażniąco(bo to dla mnie oznacza działa nie detergent)? Wręcz przeciwnie, odkąd robię demakijaż olejami stan mojej cery bardzo się poprawił. 

PEELING RAZ NA MIESIĄC LUB RAZ NA DWA MIESIĄCE 
Nie wiem, czy jest taki rodzaj skóry u dorosłych osób, które potrzebowałyby wykonywać peeling tak rzadko. Sprawia on przecież, że substancje z kosmetyków mogą lepiej przenikać przez naszą skórę, bo jest wtedy dobrze oczyszczona i pozbawiona martwych komórek naskórka. U mnie przy suchej cerze wykonywanie takiego zabiegu raz w tygodniu to podstawa. 

JEŻELI MASZ SKÓRĘ INTERAKTYWNĄ SUPLEMENTUJ WITAMINĘ B12
Uważam, że poza witaminami D czy C nie powinno się brać niczego na własną rękę. Przed zażyciem jakichkolwiek innych witamin powinniśmy zrobić najpierw szczegółowe badania krwi i sprawdzić, czy mamy niedobory poszczególnych witamin, inaczej możemy je przedawkować, a to też szereg skutków ubocznych. Nie dotyczy to też kwasu foliowego u kobiet w ciąży. 

Mam też mieszane uczucia, jeżeli chodzi o tonizowanie skóry po użyciu płynu micelarnego. Z tego co pamiętam z chemii micele mają taką budowę cząsteczkową, która właśnie tonizowania nie potrzebuje. I filtry UV - skóra problematyczna nie potrzebuje ich zimą(według Skin coach), natomiast ja uważam, że nawet zimą promieniowanie jest szkodliwe dla naszej skóry i filtrów powinno używać się cały rok bez względu na typ cery.

Uważam też, że autorka mogła bardziej dopracować listę szkodliwych substancji w kosmetykach. Wielu z nich nie wymieniła, a tak jak napisałam na początku informacje o parabenach nie do końca są prawdziwe. 

Co bardzo mi się podoba to przepisy na domowe kosmetyki. Proste i efektowne, można z nich wykombinować fajne rzeczy. No i niewątpliwie przepiękne zdjęcia i sentencje.

PODSUMOWUJĄC
Książka jest wydana bardzo ładnie i starannie, jednak znajduje się w niej sporo kwestii, z którymi ja się nie zgadzam. Być może jeszcze za mało wiem i to ja nie mam racji. Tak naprawdę nie dowiedziałam się z niej niczego szczególnego, co mogłabym wnieść do swojej pielęgnacji. 

Czytałyście "Skin coach"? Jakie macie zdanie na temat tej książki? 

50 komentarzy:

  1. Z tą resztą niby na "NIE" również się nie zgodzę,sama stosuję demakijaż olejami i nie wyobrażam sobie położenia się spać bez czegoś nawilżające.Hmm sama nie wiem co o tym myśleć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, właśnie nie wiem jak to wszystko miałoby pomóc naszej skórze ;)

      Usuń
  2. Czytałamm same negatywne komentarze na temat tej książki. Bo dla mnie dziwne jak osoba po ukończonych studiach może wygłaszać takie bzdury jak suplementacja B12 bez uprzednich badań czy tak rzadkie oczyszczanie skóry za pomocą peelingów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie wiem z czego takie błędy wynikają.

      Usuń
  3. Nie czytałam, ale jakoś mam mieszane uczucia do takich publikacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. książki nie czytałam, ale wywiad z autorką w Lne.
    Z opisu ta książka mnie nie skusiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie z opisu właśnie tak, ale cóż.

      Usuń
  5. Własnie wrzuciłam u siebie jej recenzję:) Fajnie, że znalazłaś inne, kontrowersyjne zagadnienia, a uczucia po lekturze podobnie jak u Ciebie, mocno mieszane i niedosyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam :) No sama nie wiem co o tej książce myśleć.

      Usuń
  6. przeglądałam tę książkę w księgarni i muszę ją kupić.

    OdpowiedzUsuń
  7. gdybym nie nałożyła kremu albo serum na noc na twarz... to z piękną pustynią obudziłabym się rano, więc tutaj jestem na "nie" dla ksiązki i autorki

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo wartościowa książka! Może sama się na nią skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka wartościowa, że szkoda na nią każdego grosza ;)

      Usuń
  9. Kurcze sama nie wiem czy bym czegoś nowego się z tej książki dowiedziała ;(

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że w książce pojawia się wiele innowacyjnych porad :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam ale z tego co piszesz to dziwne że takie dziwne rzeczy opisuje też bym się nie zgodziła z nimi .

    OdpowiedzUsuń
  12. książka wydaje się całkiem ciekawa.. ale też mam mieszane uczucia co do niektórych zagadnień :-) Zgadzam się z parabenami.. z badań wynika, że szczególnie należy uważać na produkty które chociaż w małych ilościach możemy połykać.. czyli np. pomadki czy błyszczyki. Parabeny wchłaniają się z łatwością ale nie przez skórę (nieuszkodzona) a przez przełyk. W niewielkich ilościach krzywdy nam nie zrobią ale ja i tak świadomie staram się je ograniczać.
    Zdrowy styl życia, to co jemy ile śpimy i jak, ma ogromne znaczenie dla skóry.. to oczywiste
    Z tym opuchnięciem skóry pod oczami po kremie pod oczy zgadzam się. Zbyt oleisty i tłusty krem może spowodować, że ta delikatna skóra "nabierze wody" a w efekcie końcowym będziemy wyglądać jak opuchnięte. Już się z tym spotkałam. Zdarza mi się od czasu do czasu na noc po oczyszczeniu i tonizowaniu skóry nie nakładać już nic więcej. Moja skóra czasem ma dość tych wszystkich substancji i chce zwyczajnie pooddychać. Rano zupełnie niczego jej nie brakuje ale na dłuższą metę taka metoda się u mnie nie sprawdzi.. jedynie raz na miesiąc.
    Nie wiem jak można porównywać detegrenty do olei. Są oczywiście oleje które moją zaszkodzić, przesuszyć, zapchać.. ale wystarczy znaleźć odpowiedni do swojego typu i rodzaju skóry. Z balsamowaniem ciała również się nie zgodzę. Depilacja, golenie, ocieranie skóry o ubrania to wszystko sprawia, że moja skóra po tygodniu bez balsamu byłaby wysuszona na wiór. Stosowanie łagodniejszych substancji do mycia poprawia jej stan ale nie na tyle obym całkowicie mogła zrezygnować z balsamów.
    Kiedyś przedawkowałam sok marchewkowy bogaty beta-karoten. Kilka razy dziennie obfite krwawienie z nosa. Z witaminami absolutnie należy uważać ;-)
    Mam wrażenie, że autorka ma jakiś swój wyjątkowy system dbania o skórę.. ale sama do końca go nie zdradza. To tak jak powiedzieć mięsożercy aby przestał jeść mięso bez udzielenia konkretnych wskazówek. Taka osoba myśli, że ma jeść wyłącznie sałatę.. W efekcie końcowym mam widok kobiety, która żyje w sielankowych warunkach, gdzie pogoda jest idealna, woda czysta, powietrze świeże. Wszystko co je hoduje sama bez pestycydów i innych wspomagaczy. Golarki nie używa, chodzi ubrana w jedwabiach, bawełnie i kaszmirze delikatnym dla ciała. ostatecznie widok kobiety zupełnie oderwanej od rzeczywistości. Brak tu konkretów.. i poparcia wszelkich tez. Zupełnie książka mnie nie przekonała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, ale się rozpisałaś :D O widzisz, z tym kremem pod oczy to nie wiedziałam, ale to na pewno zależy też właśnie od składników, bo ja nigdy nie zauważyłam takiego problemu. A co do reszty widzę, że mamy podobne zdanie, czyli to nie tylko moje takie odczucia :D

      Usuń
    2. Masz rację.. wyłącznie wina składników. nawet stosowanie olejków do demakijażu w okolicach oczu czy nawet samych oczu może spowodować opuchnięcie.. ale nie na każdego tak to zadziała.
      Mam wrażenie, że autorka chciała być po prostu oryginalna i napisała książkę, która całkowicie przeczy wszystkim innym :-D Gdyby miała coś na poparcie swoich wniosków.. to można było się nad tym wszystkim zastanowić. A tak.. równie dobrze można mówić, że zęby wystarczy myć samą szczoteczką do zębów bo wszystkie pasty do zębów są złe i szkodzą.. jeśli tego nie uzasadnię i nie poprę dowodami to kto mi uwierzy ? Dziwna ta książka :-|

      Usuń
    3. Właśnie, przede wszystkim brak tutaj konkretnych dowodów na to wszystko :D Najgorsze jest to, że jak ktoś nie interesuję się głębiej tą tematyką to może w te wszystkie bzdury uwierzyć.

      Usuń
    4. Oj.. z pewnością jakiś świeżak wszystko łyknie :-D

      Usuń
  13. Mogłabym przeczytać tylko same przepisy choć szczerze mówiąc to jak autorka twierdzi że raz czy dwa razy na miesiąc wystarczy peeling .. + inne kwestie stwierdzam że nie jest to dobry poradnik?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze pół biedy, jak ktoś sam potrafi takie błędy wyłapać. Gorzej z osobami, które kompletnie się na tym nie znają, nie mają żadnych podstaw..

      Usuń
  14. Mam mieszane uczucia do tej książki. Na początku wydawała się być strzałem w dziesiątkę, ale niektóre w niej tezy czy teorię, nie wiem jak to nazwać są moim zdaniem dość nieprawdziwe i mylne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, nie mam pojęcia, dlaczego w książce pojawia się tyle błędów.

      Usuń
  15. Wiele słyszałam o tej książce. Musiałabym przeczytać, aby wyrobić swoje zdanie. Z tego co widzę to nie wiem czy chciałabym ją kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma co wyrabiać swojego zdania, każdy kto ma większą wiedzę na temat pielęgnacji i ogólnie kosmetologii powie Ci to samo :D

      Usuń
  16. Ja lubię publikacje kompetentne i warte uwagi. Takie, które w pełni wyczerpują temat, więc po tą ksiązkę raczej nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja przede wszystkim takie, gdzie jest napisana prawda :D

      Usuń
  17. Kurcze, miałam ochotę na tę książkę, ale jesteś już drugą osobą, która mówi, że nie ma w niej nic szczególnego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo jest tych negatywnych opinii i wcale się nie dziwię :)

      Usuń
  18. Z czystej ciekawości przeczytałabym tę książkę ;) Szkoda tylko, że zawiera informacje, z którymi tak jak Ty na pewno bym się nie zgodziła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, po tych wszystkich recenzjach myślałam, że może nie będzie aż tak źle, a jednak :D

      Usuń
  19. Muszę przyznać, że świetna recenzja! Wszędzie czytałam same ochy i achy na temat tej książki, na szczęście swoisty zdrowy rozsądek kazał mi poczytać przed zakupem i nie żałuję. To samo mam z książką "Skóra. Fascynująca historia", też nie ze wszystkim się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę?:D A ja jeszcze nie czytałam ani jeden pozytywnej, aż z ciekawości chciałabym takie zachwyty zobaczyć :D

      Usuń
  20. Też właśnie skończyłam tę lekturę . Tak samo jak Ty w wielu momentach zatrzymywałam się i zastanawiałam co z tą Bożeną :D co do miceli uważam, że oprócz tonizowania powinno się od razu po nich umyć twarz przeznaczonym do tego produktem, bo micele często nieprzyjemnie ściągają i z tego co wyczytałam to zmieniają ph. Zastanowił mnie też jeden z wątków w którym Pani Bożena wypowiadała się o stosowania kwasów zamiast peelingów, czy coś takiego, bo peelingi tylko natłuszczają nam cerę. Nie pamiętam dokładnie jak to było, ale po pierwsze to trochę nieodpowiedzialne tak pisać, bo nigdzie nie zaznaczyła, że można takim kwasem zrobić sobie krzywdę, gdy zostanie on nieodpowiednio dobrany i ogólnie nie powinno się ich używać na własną rękę. No i te parabeny, SLS'y. To było dziwne dla mnie, że kobieta po studiach i z długoletnim doświadczeniem tak prosto podchodzi do tego, bo pisze, że to zło totalne. A tak jak napisałaś - są badania, które potwierdzają bezpieczeństwo tych substancji. Poza tym - gdyby zagrażały naszemu życiu na pewno by nie zostały wydane. Chodzi o to, że mogą podrażniać np. skóry wrażliwe, ale też nie muszą, a nie o to, że już od razu zabiją Twoje komórki lub zaburzą ich prace. Po co tak kwestionować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sporo bzdur i tyle, w niektórych momentach dobrze się pośmiałam :D

      Usuń
  21. Pierwszy raz słyszę, żeby na noc nie używać kremów. Owszem, mojej mieszanej cerze robię czasem bezkremową noc, żeby sobie pooddychała i dobrze jej to służy, ale u suchej to, tak jak piszesz, nie przejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przy suchej też czasem robię odwyk, ale żeby tak ciągle? Zdecydowanie nie..

      Usuń
  22. Zgadzam się całkowicie z Twoimi zastrzeżeniami co do niektórych informacji. Również nie wyobrażam sobie nie używać kremów na noc, czy robić na rzadko peeling.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiedziałam ze jeśli książka jest tak rozreklamowana to będzie raczej kiepska. Myślę że niektóre teorie autorki nie wynikająz niewiedzy a raczej z przekonania ze tak jest dobrze. A jeśli lubisz koreańska pielęgnację to tam jest coś takiego jak głodówka dla skóry raz w tygodniu. Podobno skóra świetnie się wtedy mobilizuje do samodzielnej pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, tego się raczej nie dowiemy :) Raz w tygodniu nie, ale czasem zdarza mi się tak robić jak nie wychodzę z domu :D

      Usuń
  24. Droga autorko posta, z dużym zaciekawieniem czytałam twój wpis i z wieloma rzeczami się z tobą zgadzam. Po przeczytaniu książki jednak zastanawiałam się nad tym aby najpierw wypróbować rad Skin coach mimo wszystko, dopiero potem wydać opinie na ten temat czy są skuteczne. Co mi się jednak nie podoba w książce to na pewno nowy podział na typy skóry. Tutaj autorka książki chyba chciała zabłysnąć innowacyjnością i zapisać się w kartach kosmetyki, jednak nie wyszło.Drugi wielki minus za polecenie kosmetyków za tak duże pieniądze. Nie ma się co oszukiwać większość zwykłych kobiet do których autorka kieruje książkę nie ma pieniędzy na kupno tych kosmetyków. W dzisiejszych czasach każdy tylko czeka na promocję by kupić za grosze. Co do oleji się zgadzam czytam takie informacje już w kolejnej książce jednak nigdzie nie mogę się doszukać jakichkolwiek badań na ten temat. Jeśli chodzi o parabeny niby nie są szkodliwe ale nikt nam tego nie zagwarantuje. Czytając książkę mam wrażenie, że autorka wcale nie korzysta z życia. Cały czas ma specjalną dietę, odmawia sobie wielu produktów, nigdy się nie odpala i chodzi blada jak wampir, ma chyba obsesję na punkcie skóry. Uważam że jesteśmy ludźmi a małe wyjątki od diet i innych rzeczy nas nie zabiją. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam kiedyś większości rzeczy, o których pisze autorka i nic dobrego to nie wniosło do mojej pielęgnacji (np. nie użycie balsamu do ciała czy kremu do twarzy na noc). No każdy ma swoje przekonania, według mnie to, co zaznaczyłam w pości to bzdury. Co do olei to naprawdę nie wiem w jaki sposób działają jak detergenty, bo moja skóra bardzo się z nimi lubi. Ale dobrze, że z wieloma rzeczami się zgadzasz ;) Pozdrawiam!

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, daje mi to ogromną motywację do dalszego pisania :) Jeśli spodobał Ci się mój post, napisz coś od siebie - zawsze chętnie odwiedzam blogi czytelników.

Copyright © 2016 Chanceleee , Blogger