×

Ulubieńcy maja 2017

ulubieńcy maja 2017
Witajcie po prawie dwutygodniowej przerwie! Jestem już po sesji, niestety została mi jedna poprawka we wrześniu(nie z mojej winy, ale to długa historia), tak więc od dzisiaj oficjalnie mam już wakacje. Teraz robię praktyki, na pewno więc nie będę się nudziła. Wracam też do regularnego pisania postów! Na pierwszy rzut lecą ulubieńcy maja. 
Sama nie wiedziałam, co w tym miesiącu mogę Wam pokazać. Nie lubię pisać ciągle o tych samych produktach, ale ostatecznie znalazłam cztery kosmetyki, których w maju używało mi się szczególnie fajnie.

Clochee peeling enzymatyczny

Clochee peeling enzymatycznyOd dawna szukałam skutecznego peelingu enzymatycznego. Takiego, który ma dobry skład i po użyciu którego poczuję, że martwe komórki naskórka rzeczywiście zostały usunięte. Jakiś czas fajnie do tego celu spisywało mi się czarne mydło - niestety ostatecznie działa zbyt drażniąco i bardzo ściąga. Strzałem w dziesiątkę okazał się peeling enzymatyczny firmy Clochee. To pierwszy produkt tej firmy, z którym miałam do czynienia. Składa się z dwóch saszetek po 6 ml każda, gdzie jedna wystarcza spokojnie na 2 użycia. Zważywszy na to, że ja zabieg wykonuję raz w tygodniu, kosmetyk wystarcza mi na miesiąc. Niestety nie należy on do najtańszych, bo 12 ml płacimy 15 zł. Przeznaczony jest głównie dla cer wrażliwych i naczyniowych, ale nie tylko. Świetnie sprawdzi się przy aktywnym trądziku, gdzie peelingi mechaniczne są zdecydowanie zbyt drażniące.

Boho green makeup tusz do rzęs wydłużający w kolorze czarnym 

Boho tusz do rzęs
O tym produkcie pisałam w poprzednim poście tutaj, więc nie będę się za dużo rozpisywać. Na początku miałam do co niego mieszane uczucia - szybko się osypywał, jednak teraz stał się jednym z moich ulubieńców. Pięknie wydłuża i utrzymuje się cały dzień. Dodatkowo pielęgnuje rzęsy i nie podrażnia nawet bardzo wrażliwych oczu. Dla mnie bomba! 

Eos balsam do ust o smaku słodkiej mięty 

eos balsam do ust słodka mięta
Jestem chyba jedną z nielicznych osób, która nigdy wcześniej nie miała żadnego Eosa. Jakoś nigdy nie widziałam potrzeby posiadania go, a zniechęcały mnie też recenzje - wiele osób mówiło, że balsamy te kompletnie nie nawilżają ust. Do przetestowania skusiła mnie dopiero rossmannowska promocja -49/55% i był to strzał w dziesiątkę! Uwielbiam wszystko, co miętowe, dlatego długo nie zastanawiałam się nad smakiem. Akurat w mojej drogerii były tylko te wersje, więc byłam bardzo zadowolona! Użyłam raz i przepadłam! Może nie jest to najbardziej pielęgnujący kosmetyk do ust na świecie, ale uważam, że swoją funkcję spełnia wystarczająco dobrze w okresie wiosenno-letnim. Największym atutem jest niewątpliwe smak i tutaj producent z nazwą trafił idealnie. "Słodka mięta", dokładnie taki smak ma ten balsam. Dodatkowo super odświeża i miło chłodzi usta. Co do składu również nie mam żadnych zastrzeżeń. Nie wiem jak inne wersje, ale dla mnie używanie "słodkiej mięty" jest czystą przyjemnością. 

Stara Mydlarnia glinka biała 100% naturalna 
Stara Mydlarnia glinka biała 100% naturalna
Ostatnim czasem moja cera miała gorszy okres. Była podrażniona, ale ciągle pojawiały się na niej nowe wykwity. Przypomniało mi się wtedy, że jakiś czas temu czytałam o myciu twarzy glinką. Pomyślałam, że spróbuję! Wybrałam do tego celu białą, bo po pierwsze tylko taką posiadam, a po drugie ma ona cenne właściwości przeciwzapalne i jest bardzo delikatna dla wrażliwej, przesuszonej skóry. Jakie było moje zdziwienie, kiedy twarz po oczyszczaniu była niezwykle miła w dotyku, a zaczerwienienia przygaszone. Na drugi dzień zobaczyłam poprawę cery i zmniejszenie wykwitów. Mycie twarzy białą glinką stosowałam przez kilka dni i w tej chwili wygląda już znacznie lepiej. Na pewno wprowadzę ją na stałe do pielęgnacji i tego typu oczyszczanie będę wykonywała przynajmniej raz w tygodniu. 

Mało, ale myślę, że ulubieńcy przydatni i ciekawi :) A Wam co fajnego przypadło do gustu w maju? Chętnie się dowiem! 

42 komentarze:

  1. Mega zainteresowałaś mnie tym myciem twarzy glinką. Ostatnio moja skóra też przechodzi kiepski okres i muszę koniecznie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie spróbuj :) Mam nadzieję, że i Ty będziesz zadowolona z efektów!

      Usuń
  2. W białą glinkę na pewno się zaopatrzę, już wcześniej o niej myślałam, ale jakoś ciągle było mi nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto ją mieć w domu, ja uwielbiam robić z niej maseczki :)

      Usuń
  3. Żadnego z tych produktów nie znam, ale zaciekawiły mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nich jest ciekawy na swój sposób :D

      Usuń
  4. Ten tusz ma wyjątkowo ciekawe opakowanie i wcześniej się z nim nie spotkałam. W ten sposób glinki nie używałam.. lubię gdy produkt okazuje się tak bardzo uniwersalny. Super!
    Gratuluję rozpoczęcia wakacji i (prawie) zdanej sesji. Na szczęście jeden egzamin to nic strasznego ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi odpowiada, choć na początku się tak nie zapowiadał :) Ja też, uniwersalne produkty są najlepsze :D Dzięki, oby mi się noga nie powinęła we wrześniu :D

      Usuń
  5. wstyd się przyznać, ale nie znam żadnego z Twoich ulubieńców :P u mnie maj upłynął głównie na pielęgnacji włosów i ciała, zakochałam się w kosmetykach Cosnature :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze na pewno poznasz :D Właśnie słyszałam, że są bardo dobre, sama muszę sobie coś od nich sprawić :)

      Usuń
  6. Białą glinkę też mam, więc chyba poczytam trochę o używaniu jej do mycia. A peeling Clochee właśnie wczoraj oglądałam na stronie producenta. Może sięgnę po niego, jak tylko wykończę peeling enzymatyczny z Biochemii Urody :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No to ja te chyba należę do tych nielicznych, bo do tej pory nie miałam Eosa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, chociaż nie wszystkim odpowiada :)

      Usuń
  9. Jakoś mnie ten EOS nie przekonuje, za to peeling z clochee jak najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się szczególnie podoba ten efekt chłodzenia. dlatego go lubię :)

      Usuń
  10. Eos lubię ale wersję owocowe, miałam pytać czy przestałas pisać. Mam nadzieję że poprawisz egzamin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jakiś owocowy też spróbuję :D Niee no w żadnym wypadku, chciałam się skupić na nauce, ale wyszło jak wyszło :D

      Usuń
  11. W sumie znam tylko eos, ale mi nie przypadł do gustu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale właśnie widzę, że opinie się podzielone :)

      Usuń
  12. Ja rowniez bardzo lubie kosmetyki marki EOS :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój pierwszy, więc nie mogę powiedzieć że lubię, ale akurat ten mi bardzo odpowiada :)

      Usuń
  13. muszę sięgnąć po peeling ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo zainteresowałaś mnie tuszem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny jest, choć na większe wyjścia go nie używam :)

      Usuń
  15. No nareszcie ktoś, kto też lubi eosa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no póki co lubię :D Zobaczymy, co dalej z tego będzie :D

      Usuń
  16. Patrzę, że bardzo lubisz naturalne kosmetyki ;) Ja tak samo, ale niestety w moich zasobach są w mniejszości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pielęgnacji używam praktycznie samych naturalnych, z kolorówką jest różnie :)

      Usuń
  17. Żałuję, że u mnie nie było miętowych EOSów, bo taki właśnie planowałam kupić ;) Mam truskawkowy i jestem z niego zadowolona, ale szkoda, że nie chłodzi ust :C Ciekawi ulubieńcy, większości z nich nie znam :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawkowy musi być "pyszny", chętnie go kiedyś wypróbuję :D A no co rossmann, to inaczej :)

      Usuń
  18. Czaję się na ten Twój tusz Boho :D Aż chyba go kupię w końcu :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakoś nie jestem wielką fanką EOS i nie bardzo rozumiem szum wokoło tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój pierwszy ich produkt, więc nie mogę się za dużo wypowiedzieć, ale podoba mi się głównie przez ten efekt chłodzenia :)

      Usuń
  20. Jeśli chodzi o peeling Clochee to masz może porównanie z peelingami ze stron z półproduktami:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie używałam tych peelingów z półproduktów, choć nie ukrywam, że cały czas się zastanawiam, czy jakiegoś nie wypróbować ;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, daje mi to ogromną motywację do dalszego pisania :) Jeśli spodobał Ci się mój post, napisz coś od siebie - zawsze chętnie odwiedzam blogi czytelników.

Copyright © 2016 Chanceleee , Blogger